Ani kalendarz księżycowy, ani „daty z internetu” nie wystarczą, żeby dobrze zaplanować sianie pomidorów. Pewność daje dopiero połączenie terminu ostatnich przymrozków, warunków w mieszkaniu i wybranej odmiany. Poprawne wyliczenie terminu siewu i opanowanie kilku prostych technik przyspiesza zbiory nawet o kilka tygodni i ogranicza straty w rozsady do minimum. Dobrze wysiane pomidory łatwiej znoszą pikowanie, szybciej budują korzeń i mniej chorują. Kilka świadomych decyzji na starcie decyduje o tym, czy na grządkach wylądują krępe, ciemnozielone sadzonki, czy wyciągnięte „nitki” nadające się głównie do wyrzucenia. Poniżej konkretny przegląd: kiedy siać, jak to zrobić krok po kroku i czego unikać.
Kiedy siać pomidory w Polsce?
Termin siewu pomidorów zawsze liczy się „od tyłu” – od planowanej daty wysadzenia do gruntu lub do tunelu. Rozsada pomidora ma zwykle 6–8 tygodni w momencie sadzenia, więc tyle trzeba doliczyć do terminu ostatnich przymrozków w danym rejonie.
W praktyce w większości regionów Polski przyjmuje się:
- połowa lutego – początek marca – siew pod osłony ogrzewane lub dla osób z lampami do doświetlania,
- początek–połowa marca – siew na rozsadę do tunelu foliowego lub szklarni nieogrzewanej,
- połowa marca – początek kwietnia – siew na rozsadę do gruntu (bez tunelu).
W chłodniejszych rejonach (północ, wschód) rozsądnie jest przesunąć terminy o tydzień później, w cieplejszych (zachód, duże miasta) – o tydzień wcześniej. Zdecydowanie lepiej jest wysiać trochę później i mieć krępe, zdrowe rośliny, niż posiać za wcześnie i walczyć z wyciągniętymi siewkami w mieszkaniu.
Bezpieczna zasada: termin siewu pomidorów to zwykle 8 tygodni przed planowanym wysadzeniem do gruntu lub tunelu, z lekką korektą pod warunki lokalne i dostęp do światła.
Różne grupy pomidorów wysiewa się w tych samych oknach czasowych, ale wczesne odmiany (do tuneli, na pierwszy zbiór) często dostają 5–7 dni „forów”. Odmiany późne, wysokorosnące można siać bliżej górnej granicy widełek, żeby nie przerosły w doniczkach.
Wybór odmian i nasion
Przed sięgnięciem po torebkę nasion warto wiedzieć, gdzie pomidory będą rosnąć i czego się od nich oczekuje – czy ma to być obfity zbiór do przetworów, czy głównie szybkie, deserowe owoce do podjadania.
Typy pomidorów a termin i sposób siewu
Podstawowy podział, który ułatwia planowanie, to pomidory wysokorosnące (typu indeterminant) i karłowe (determinant). Wysokorosnące rosną bez końca, wymagają palików lub sznurów i regularnego ogławiania, ale dają długi, obfity plon. Karłowe rosną do określonej wysokości, zwykle są wcześniejsze, często nadają się także na balkon.
Pomidorów koktajlowych zwykle nie trzeba aż tak „popędzać” – nawet przy nieco późniejszym siewie zdążą dojrzeć. Duże, mięsiste odmiany, szczególnie do tunelu, chętnie korzystają z wcześniejszego siewu i dobrej rozsadowni.
Warto pamiętać, że stare, tradycyjne odmiany czasem kiełkują wolniej, za to są bardziej odporne na skoki temperatur. Nasiona F1 zwykle wschodzą szybciej i równiej, ale są droższe i nie ma sensu zbierać z nich własnego materiału nasiennego.
Do siewu na rozsadę w domu lepiej wybierać odmiany opisane jako „do uprawy amatorskiej” lub „odporne na choroby”. Pomidory typowo „przemysłowe” często wymagają bardzo dobrego stanowiska i równomiernego nawożenia – inaczej potrafią kaprysić.
Przygotowanie podłoża i pojemników
Sianie pomidorów uda się nawet na parapecie w bloku, o ile przygotuje się odpowiednie podłoże i pojemniki. Ziemia „z ogródka” zwykle się tu nie nadaje – jest zbyt ciężka, może zawierać zarodniki chorób i szkodniki.
Podłoże do siewu krok po kroku
Najprościej użyć gotowego podłoża do siewu i pikowania. Ma ono drobną strukturę, jest przepuszczalne i niezbyt zasobne w składniki pokarmowe, co ogranicza ryzyko tzw. „przepalenia” delikatnych korzeni. Warto jednak przyjrzeć się składowi – dobrze, jeśli zawiera domieszkę perlitu lub piasku.
Podłoże przed użyciem powinno być lekko wilgotne, ale nie mokre. Przesuszoną ziemię trudno później równomiernie nawodnić, a zbyt wilgotna sprzyja pleśni i zgorzeli siewek. Dobrym trikiem jest lekkie spryskanie mieszanki wodą dzień wcześniej i pozostawienie jej w ciepłym pomieszczeniu.
Jeśli istnieje obawa co do „czystości” podłoża (np. własna mieszanka), można je przepiec w piekarniku lub zalać wrzątkiem, ale to bardziej opcja dla cierpliwych. Zwykle markowa ziemia do siewu wystarcza, by spokojnie obejść się bez takich zabiegów.
Pojemniki mogą być bardzo różne: klasyczne wielodoniczki, palety rozsadowe, pudełka po żywności, a nawet rolki po papierze toaletowym. Ważne, by miały otwory odpływowe i możliwość ustawienia na tacy, która zbierze nadmiar wody. Zbyt głębokie pojemniki nie są konieczne na etapie siewu – głębokość 5–7 cm w zupełności wystarczy.
Dno pojemników dobrze jest wysypać cienką warstwą drobnego drenażu (np. keramzyt, grubszy piasek), ale nie jest to obowiązkowe, jeśli używane są niewielkie pojemniczki i lekkie podłoże. Pomidory znoszą delikatne przesuszenie dużo lepiej niż zastoiny wodne.
Jak siać pomidory – praktyczny przebieg
Sam moment siewu trwa kilka minut, ale to, jak zostanie wykonany, w dużej mierze decyduje o równomiernych wschodach. Warto poświęcić chwilę na spokojne rozłożenie wszystkiego pod ręką: nasion, etykiet, spryskiwacza z wodą, łyżeczki lub czegoś do wyrównania podłoża.
Siew krok po kroku i pierwsze dni po nim
Podłoże w pojemnikach powinno być wyrównane i lekko ubite dłonią lub płaską łopatką. Na tak przygotowaną powierzchnię układa się nasiona – w skrzynkach siewnych co 2–3 cm, w małych doniczkach po 2–3 nasiona, żeby później wybrać najsilniejsze. Zbyt gęsty siew to prosta droga do wyciągania siewek i problemów przy pikowaniu.
Nasiona przykrywa się warstwą ziemi o grubości około 0,5–1 cm. Lepiej nie przesadzać z grubością – pomidory mają dość silny kiełek, ale za gruba warstwa utrudnia im wybicie się na powierzchnię. Po przykryciu podłoże delikatnie się spryskuje, zamiast podlewać „z góry” strumieniem, który mógłby wypłukać nasiona.
Pojemniki z wysianymi pomidorami dobrze jest oznaczyć – choćby zwykłą plastikową etykietą z nazwą odmiany i datą siewu. Zapobiega to późniejszym zgadywankom, co jest czym, zwłaszcza gdy wysiewanych jest kilka różnych typów.
Do momentu wschodów idealna jest temperatura 22–25°C. W takich warunkach pierwsze kiełki zwykle pojawiają się po 4–7 dniach. Do tego czasu światło nie ma znaczenia – pojemniki mogą stać nawet w ciemniejszym miejscu, byle ciepłym. Grunt, żeby nie dopuścić do przeschnięcia powierzchni podłoża ani do przelania.
Po pojawieniu się wschodów najważniejsze staje się światło. Pojemniki trzeba przenieść na najjaśniejszy parapet lub pod doświetlenie i obniżyć temperaturę do 18–20°C. Zbyt wysoka temperatura przy słabym świetle kończy się wyciągniętymi, cienkimi siewkami, których i tak później żal sadzić do gruntu.
Pikowanie siewek pomidora
Pikowanie, czyli przesadzanie siewek do osobnych pojemników, wykonuje się zwykle, gdy rośliny mają pierwszą parę liści właściwych (nie licząc liścieni). Siewki są wtedy wystarczająco duże, by je pewnie chwycić, ale jeszcze na tyle młode, że dobrze znoszą zmianę miejsca.
Do pikowania używa się już nieco żyźniejszego podłoża – może to być dobra ziemia uniwersalna z dodatkiem perlitu, ewentualnie ta sama ziemia co do siewu, ale wzbogacona odrobiną kompostu lub gotowego nawozu o przedłużonym działaniu. Nie ma sensu przesadzać z „mocą” podłoża – lepiej dokarmić rośliny później, gdy zaczną intensywnie rosnąć.
Siewki podważa się delikatnie łyżeczką lub pikownikiem, trzymając za liścienie, nigdy za łodyżkę. Uszkodzenie delikatnego pędu często kończy się zamieraniem rośliny. Pomidory sadzi się w nowych pojemnikach głębiej niż rosły, aż po same liścienie – na zakopanej części łodygi szybko wytworzą się nowe korzenie, co wzmocni całą roślinę.
Po pikowaniu rozsada przez kilka dni powinna stać w lekko ocienionym miejscu, w temperaturze około 18–20°C. Podłoże trzyma się lekko wilgotne, ale nie przemoczone. Delikatne podwiędnięcie w ciągu dnia, gdy słońce przygrzeje szybę, nie jest tragedią – jeśli rośliny podnoszą się wieczorem, oznacza to, że korzenie radzą sobie prawidłowo.
Najczęstsze błędy przy sianiu pomidorów
Prawie każdy, kto zaczynał z pomidorami, choć raz zaliczył „sznurówki” – czyli wyciągnięte, blade siewki. Ten i kilka innych błędów powtarza się tak często, że warto je nazwać wprost.
- Zbyt wczesny siew – rośliny rosną długo na parapecie, brakuje im światła, zaczynają chorować;
- brak doświetlania przy siewie w lutym/początku marca – efekt jak wyżej, nawet przy dobrym podłożu;
- za gęsty siew – siewki konkurują o światło, trudno je bez strat przepikować;
- przelanie – gnijące nasiona, zgorzel siewek, pleśń na powierzchni ziemi;
- brak wietrzenia mini-szklarenek i przykrywek – wysoka wilgotność + ciepło to idealne warunki dla chorób grzybowych;
- zbyt wysoka temperatura po wschodach – szybki, ale słaby wzrost, wiotkie łodygi.
Większości tych problemów można uniknąć po prostu trzymając się zasady: umiarkowana wilgotność, możliwie dużo światła i rozsądna temperatura. Lepiej podlewać rzadziej, ale dokładniej (najlepiej od dołu, na podstawkę), niż codziennie „podlewać z litości”.
Co dalej po wschodach i pikowaniu?
Od pojawienia się pierwszych liści właściwych do momentu wysadzenia do gruntu mija kilka kluczowych tygodni. To wtedy rozsada pomidora nabiera „charakteru” – albo buduje mocny system korzeniowy i grubą łodygę, albo męczy się na parapecie.
Światło, podlewanie, hartowanie
Po wschodach pomidor potrzebuje jak najwięcej światła. Parapety południowe i zachodnie są idealne, wschodnie – akceptowalne, północne zwykle nie wystarczają bez doświetlania. Przy niewystarczającej ilości światła lepiej ograniczyć temperaturę i podlewanie, by spowolnić wzrost.
Podlewanie najlepiej prowadzić „od dołu” – wlewać wodę na podstawkę lub tacę, na której stoją pojemniki, i po 20–30 minutach wylewać nadmiar. Korzenie same pobiorą tyle wody, ile potrzebują, a wierzchnia warstwa podłoża pozostanie lekko sucha, co utrudni rozwój pleśni.
Nawożenie rozsady warto zacząć dopiero po 2–3 tygodniach od pikowania, gdy widać wyraźny, aktywny wzrost. Sprawdza się bardzo rozcieńczony nawóz wieloskładnikowy lub biohumus. Lepiej dać połowę dawki zalecanej przez producenta i obserwować reakcję roślin, niż przesadzić i zasolić podłoże.
Około 2 tygodnie przed planowanym wysadzeniem do gruntu zaczyna się hartowanie rozsady. Polega ono na stopniowym przyzwyczajaniu roślin do niższych temperatur, wiatru i bezpośredniego słońca. Najpierw otwiera się okno na kilka minut dziennie, później wynosi rozsady na balkon lub do tunelu w cieplejsze dni, stopniowo wydłużając czas pobytu.
Dobrze zahartowane pomidory mają ciemniejszy, bardziej „matowy” kolor liści i są wyraźnie sztywniejsze. Po takim przygotowaniu dużo lepiej znoszą szok po posadzeniu i szybko „startują” w nowym miejscu, zamiast przez tydzień dochodzić do siebie.
Przemyślane sianie pomidorów – z dobrym terminem, właściwym podłożem i odrobiną dyscypliny przy podlewaniu – przekłada się wprost na jakość rozsady. A od jakości rozsady już tylko krok do tego, by w lipcu i sierpniu zbierać ciężkie, zdrowe grona zamiast zastanawiać się, gdzie po drodze coś poszło nie tak.
